Spedytorzy w 2024 r. muszą się liczyć z dalszym wzrostem kosztów

Wyszukaj w serwisie

2024 rok w branży spedycyjnej: eksperci komentują

Niepokoje geopolityczne i klęski żywiołowe

Trwająca od dwóch lat wojna w Ukrainie pokazała, jak ogromny wpływ na operacje i inwestycje w łańcuchy dostaw ma sytuacja geopolityczna. Wywołany konfliktem masowy napływ ukraińskiego zboża do Polski doprowadził do drastycznych spadków cen zbóż u polskich producentów. To z kolei obniżyło popyt na usługę transportu tych produktów.

Kością niezgody między polskimi i ukraińskimi firmami pozostaje umowa Unii Europejskiej z Ukrainą, dająca wschodnim przewoźnikom dostęp do unijnego rynku, co skutkowało protestami polskich przewoźników.

– Ich główną przyczyną było zaniżenie stawek za transport towarów przez ukraińskich przewoźników, którzy mogą sobie na to pozwolić, ponieważ prowadzenie firmy transportowej na terenie Ukrainy jest o wiele tańsze niż w Polsce – tłumaczy Waldemar Głuszko

Skutki konfliktów są dotkliwe i rozłożone w czasie, a ich przyczyny – nieprzewidywalne.

Obecnie obserwujemy to również na przykładzie sytuacji na Morzu Czerwonym, gdzie transport towarów statkami sparaliżowały ataki rebeliantów z grupy Huti. Ich działania są bezpośrednią konsekwencją konfliktu w strefie Gazy. Jemeńczycy chcą wesprzeć Hamas ograniczając dostawy do Izraela. W konsekwencji ruch kontenerowy w tej części świata spadł o 40% – komentuje Jakub Gwiazdowski.

Rosnącą obawą są również klęski żywiołowe wywołane przez zmiany klimatu. Zjawiska takie jak susze, huragany i pożary stają się coraz częstsze i mają coraz dotkliwsze skutki. W 2023 roku niski poziom wody w sposób bezpośredni wpłynął na ruch żeglugowy przez Kanał Panamski, rzekę Jangcy w Chinach oraz europejskie przeprawy Renem.

Eko-drenaż budżetów

Dekarbonizacja i związany z nią wzrost opłat drogowych, konieczność transformacji flot i coraz większe wymagania klientów w tym względzie to kolejne wyzwania, z którymi w 2024 roku zmierzą się spedytorzy.

– Unia Europejska wywiera coraz większą presję na przewoźników w zakresie ograniczenia emisji dwutlenku węgla, jednak warunki do przekształcania flot nie są sprzyjające. Firmy transportowe niechętnie inwestują w elektryczne ciężarówki ze względu na brak wystarczającej infrastruktury ładowania i wysokie koszty eksploatacji – zwraca uwagę dr inż. Justyna Świeboda, prezes zarządu Polskiego Instytutu Transportu Drogowego.

W związku z tym spedycje również odczują presję w zakresie pozyskiwania przewoźników, którzy spełniają wyśrubowane normy, co na polskim rynku wciąż jest bardzo trudne. W trend ograniczania emisyjności wpisuje się również rozwój transportu intermodalnego, a wraz z nim dywersyfikacja środków transportu w imię ekologii.

– Transport intermodalny bez wątpienia może pomóc w ograniczaniu emisyjności. Jego rozwój ogranicza jednak sytuacja międzynarodowa, w tym skutki konfliktów zbrojnych na Ukrainie czy między Izraelem a Hamasem. W takich warunkach dywersyfikacja łańcuchów dostaw w 2024 może być trudna – mówi Justyna Świeboda.

Ostrożny optymizm na przyszłość

Mimo niesprzyjających warunków, spedytorzy wkroczyli w 2024 rok z nadzieją na poprawę koniunktury, co powinno nastąpić w jego drugiej połowie.

Dobrze że rok 2023 już się skończył. Od wielu lat branża nie odczuła takich spadków stawek i liczby zleceń jak w ostatnich kilkunastu miesiącach. Wielu naszych konkurentów popadło w poważne tarapaty, upadłości i restrukturyzacji jest więcej niż do tej pory. Nie spodziewam się, aby rok 2024 mógł nas pozytywnie zaskoczyć silnym odbiciem w górę, prognozuję jednak lekką poprawę koniunktury, zarówno w przewozach krajowych jak i zagranicznych. Wiara, że najgorsze w gospodarce jest za nami, przebija z prognoz makroekonomicznych, a potwierdza ją także ostrożny optymizm naszych klientów – mówi Maciej Richter.

Waldemar Głuszko pokłada nadzieje w zakończeniu wojny w Ukrainie, która może być przełomem dla branży: Koniec konfliktu na wschodzie doprowadzi do otwarcia tego rynku. Przedsiębiorcy w Polsce liczą na spory udział naszego kraju w odbudowie Ukrainy, do której trzeba będzie przewieźć m.in. materiały budowlane, na czym bez wątpienia może skorzystać branża TSL.

Optymizmem napawa fakt, że wbrew dekoniunkturze, polska branża TSL wchodzi w 2024 rok jako niezagrożony lider sektora w Europie, ze świetnymi perspektywami na dalszy rozwój. Zgodnie z prognozami OECD, w kolejnych latach zapotrzebowanie na transport międzynarodowy będzie coraz większe. Do 2025 tempo wzrostu wyniesie niecałe 2%, a do 2030 roku ma sięgnąć 18%, przekraczając 2 mld tonokilometrów.

Źródło: Transcash

Przeczytaj również: Reklamacje w transporcie drogowym – kiedy można je składać?

Galeria

Poznaj nasze serwisy

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.