Roboty przemysłowe – maszyny parowe XXI wieku
W momencie, gdy na świecie rozprzestrzeniał się wirus SARS-CoV-2, w miastach niemal zupełnie opustoszały biurowce. Tam, gdzie tylko było to możliwe, pracownicy przechodzili w tryb pracy zdalnej. Jak w takiej sytuacji ratować produkcję, gdzie home office nie ma racji bytu? Nieocenione w tej sytuacji okazały się roboty przemysłowe i automatyzacja.

Wybuch epidemii COVID-19 podkręcił tempo zarówno digitalizacji, jak i robotyzacji polskich przedsiębiorstw. Co trzecia firma chce zdynamizować cyfrową transformację − jak wynika z badania EY. Dla 36% ankietowanych menedżerów priorytetem w nadchodzących miesiącach będzie intensywna automatyzacja. Dominuje wśród nich przekonanie, że więcej maszyn, to mniej zagrożeń. Tym samym przemysł znalazł się na prostej drodze do realizacji koncepcji czwartej rewolucji przemysłowej, która kojarzy się z inteligentnymi sensorami, robotyzacją i mobilnością urządzeń. Wdrażana od kilku lat idea industry 4.0 z powodu konieczności zachowania dystansu społecznego znacznie w ostatnich tygodniach przyspieszyła.
– W ostatnim czasie obserwujemy pewne poruszenie związane ze zwiększeniem zainteresowania naszych klientów wdrażaniem rozwiązań zrobotyzowanych. Niedawny lockdown spowodowany pandemią koronowirusa pokazał, że automatyzacja i robotyzacja dają większe bezpieczeństwo w ciągłości produkcji. W jaki sposób można zwiększyć ten poziom bezpieczeństwa? Zapewne poprzez integrację wdrożonych już w zakładzie produkcyjnym robotów z systemami biznesowymi. Pełna kontrola nad tym, co i jak jest produkowane, połączona z systemami predykcji bazującej na historii, jest czymś, co powoli zaczyna być standardem na rynku. Żeby móc w dowolnym momencie wdrażać rozwiązania IT komunikujące się z robotami, należy przede wszystkim pamiętać o pewnej standaryzacji oprogramowania dostarczanego przez dostawców robotów. Już na etapie zamawiania maszyny miejmy z tyłu głowy możliwość jej późniejszej integracji z systemami MES, dzięki czemu późniejsze koszty zapewniające pełną genealogię i kontrolę nad produkcją oraz jej jakością, a w konsekwencji późniejszą automatyczną optymalizacją, stają się znacznie niższe − tłumaczy Adrian Stelmach, kierownik działu SCADA/MES i Sprzedaży IT, AmiSter Sp. z o.o. Sp. k.
− W aktualnej sytuacji firmy dostrzegają wartość elastyczności i stabilności będących efektem automatyzacji. Przewidujemy, że przedsiębiorstwa w Polsce będą w dłuższym okresie mocniej inwestować w robotyzację, szczególnie w tzw. aplikacje współpracujące, obejmujące coboty wyposażone w odpowiednie narzędzia końcowe – z uwagi na szybki zwrot z inwestycji, łatwość programowania i przezbrojenia do nowego zadania oraz tempo, w jakim mogą pozytywnie wpłynąć na efektywność linii produkcyjnej.
Rozwój technologii chwytaków i innych narzędzi montowanych na końcu ramienia robota sprawia, że można obecnie automatyzować o wiele więcej procesów, także tych obejmujących delikatne materiały czy elementy o nieregularnym kształcie. Z uwagi na to, że coraz więcej firm może pozwolić sobie na zakup robotów, a ich wdrażanie jest coraz prostsze, rozwiązania EoAT (end-of-arm tooling) stały się niezbędnym elementem przystosowującym roboty współpracujące i lekkie roboty przemysłowe do szerokiego zakresu zastosowań w praktycznie wszystkich segmentach przemysłu – dodaje Vikram Kumar, general manager w regionie Europy Północnej, Wysp Brytyjskich, CEE i Rosji firmy OnRobot.
Galeria
Mogą zainteresować Cię również
Porównaj produkty







