Transport w 2026: rok kosztów, regulacji i decyzji o płynności
Rok 2026 zapowiada się jako moment przełomowy dla firm transportowych. Po dwóch trudnych latach presji kosztowej, spadków wolumenów i ostrożności klientów branża wchodzi w etap, w którym nie wystarczy już „przetrwać”. Nadchodzące zmiany regulacyjne, rosnące koszty operacyjne oraz coraz większe wymagania po stronie kontrahentów sprawiają, że 2026 będzie rokiem selekcji modeli biznesowych – i testem płynności finansowej.

Czytaj także: Nakłady i wyniki przemysłu – 1–3 kwartał 2025 r.
Kalendarz zmian, których nie da się ominąć
Najbardziej odczuwalne zmiany mają bardzo konkretne daty. Od początku 2026 wzrosły stawki opłaty paliwowej o 4%. Natomiast od 1 lutego planowane są zmiany w systemie e-TOLL. W szczególności stawki dla pojazdów ciężkich mają wzrosnąć o ok. 40-42%. Co więcej sieć dróg objętych opłatami zostanie rozszerzona o kolejne 645 km nowych odcinków. Szacunki rządowe wskazują, że wpływy z e-TOLL wzrosną z 3,9 mld zł w 2025 do 6,6 mld zł w 2026 – wzrost o 2,7 mld zł, bezpośrednio obciąży przewoźników.
W praktyce oznacza to wyższy koszt kilometra i konieczność przeliczenia rentowności relacji krajowych. Dodatkowym wyzwaniem dla przewoźników obsługujących Europę Zachodnią będzie zniesienie eurowiniety. W zamian od 1 lipca 2026 r. zostanie wprowadzona nowa, kilometrowa opłata drogowa dla ciężarówek w Holandii. W praktyce – na kierunku NL – wrośnie znaczenie optymalizacji tras, doboru klas/parametrów pojazdu, negocjacji stawek w kontraktach.
Rok 2026 to również etapowe wdrożenie Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) – od 1 lutego 2026 obejmie firmy ze sprzedażą powyżej 200 mln zł w 2024 r., a od 1 kwietnia 2026 pozostałych przedsiębiorców. Dla firm transportowych, które wystawiają setki lub tysiące faktur miesięcznie, zmiana ta ma wymiar nie tylko podatkowy. Przede wszystkim ma ona charakter operacyjny. Konkretnie wpływa na obieg dokumentów, korekty, reklamacje i tempo zamykania rozliczeń.
Z kolei od 1 lipca 2026 r. pojazdy o DMC 2,5–3,5 tony wykonujące międzynarodowy transport drogowy będą musiały być wyposażone w inteligentne tachografy drugiej generacji (G2V2). Dla wielu firm działających w segmencie „busów międzynarodowych” oznacza to wejście w zupełnie nowy reżim organizacyjny. Wiąże się to z obowiązkowym rozliczaniem czasu pracy kierowców. Ponadto pojawia się ryzyko kar. Ostatecznie dochodzą dodatkowe koszty serwisu oraz planowania tras. Ponadto przedsiębiorcy będą zmuszeni do wymiany urządzeń poboru opłat (OBU) na wersje kompatybilne z 4G w związku z wygaszaniem starszych sieci, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.
Koszty w 2026 roku: więcej niż paliwo
Presja kosztowa w transporcie w 2026 roku nie ogranicza się do cen paliw. Coraz większe znaczenie mają opłaty drogowe powiązane z klasą emisji CO₂ pojazdów. Również rosnąca opłata paliwowa. Ponadto istnieje niepewność związana z systemem ETS2. Obejmie on paliwa w transporcie drogowym. Nawet jeśli sam ETS2 nie przełoży się jeszcze bezpośrednio na faktury w 2026 roku, rynek już dziś uwzględnia go w długoterminowych kalkulacjach kosztów.
Do tego dochodzą koszty „techniczne”: wymiana urządzeń poboru opłat na kompatybilne z siecią 4G, obowiązkowe kalibracje tachografów czy inwestycje w systemy IT i integracje księgowe. W efekcie koszt transportu coraz rzadziej jest prostą funkcją ceny paliwa – staje się sumą wielu, często rozproszonych obciążeń.
Popyt i stawki: ostrożny optymizm
Po słabszych latach 2024–2025 rynek transportowy wchodzi w 2026 rok z umiarkowanym optymizmem. Widać sygnały odbicia w wybranych branżach i kierunkach, jednak nie ma mowy o powrocie do realiów sprzed kilku lat. Zapewne dla przewoźników skończy się era „brania wszystkiego” na rzecz większej selekcji zleceń.
Coraz powszechniejsze staną się kontrakty z indeksacją kosztów paliwa i opłat drogowych, ale jednocześnie wzrosną wymagania dotyczące jakości danych: punktualności, potwierdzeń dostaw, przejrzystości rozliczeń czy informacji o emisjach. W 2026 roku przewagę konkurencyjną zbudują nie firmy najtańsze, lecz te, które potrafią działać przewidywalnie i stabilnie.
Kadry: problem strukturalny, a nie chwilowy
Niedobór kierowców pozostaje jednym z kluczowych wyzwań branży. Według Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) w 2024 r. brakowało już 426 tys. kierowców (wzrost z 233 tys. w 2023). Jeśli trend będzie postępował, do 2028 roku niedobór może sięgnąć ponad 700 tys. wakatów. Dane branżowe wskazują na narastającą lukę pokoleniową i starzenie się kadry (około jedna trzecia pracowników ma ponad 55 lat), co w praktyce oznacza rosnące koszty pracy, większą rotację i większe ryzyko błędów operacyjnych. W 2026 roku coraz więcej firm będzie „wygrywać” nie stawką, lecz produktywnością – lepszym planowaniem tras, wsparciem technologicznym i stabilniejszą organizacją pracy.
Każdy przestój, każda rotacja i każda pomyłka szybciej niż kiedyś przekładają się na wynik finansowy. To kolejny element presji na płynność w tej branży.
Cyfryzacja i dokumenty: czas wdrożeń, nie eksperymentów
Rok 2026 jest powszechnie postrzegany jako okres przygotowawczy do pełnego wdrożenia elektronicznych dokumentów transportowych, w tym eCMR i platform eFTI (lipiec 2027). Dla firm transportowych oznacza to szansę na skrócenie czasu od dostawy do wystawienia faktury, ale także konieczność inwestycji w systemy i szkolenia. Stąd organizacje branżowe zachęcają, aby przygotowania rozpocząć już w 2026 roku – szkolić kierowców, modernizować systemy biurowe i wybierać oprogramowanie, które będzie certyfikowane w ramach eFTI.
Telematyka przestaje być narzędziem kontroli, a staje się elementem zarządzania kosztami: pozwala ograniczać puste przebiegi, monitorować spalanie i poprawiać punktualność. W następnych latach lepsze dane operacyjne coraz częściej będą przekładać się na szybsze i bezpieczniejsze rozliczenia.
Porównaj produkty