Jak rządowa polonizacja zmieni krajowy łańcuch dostaw?
Rządowa strategia promowania „local content” ma na celu zwiększenie udziału krajowych podmiotów w dużych projektach infrastrukturalnych. Dla polskich producentów, dostawców i sektora MŚP to szansa na stabilne kontrakty. Branża wykonawcza ostrzega jednak: zbyt rygorystyczne i sztywne kryteria „polskości” mogą doprowadzić do drastycznego wzrostu cen materiałów i zablokowania logistyki surowcowej.

Czytaj także: Produkcja przemysłowa 2025. GUS podał roczne wyniki
Polonizacja dostaw: Nowe wytyczne dla inwestycji kapitałochłonnych
Rządowa filozofia gospodarcza, realizowana m.in. przez Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) w ramach projektu „Local Content. Z korzyścią dla Polski”, zyskuje formalne ramy. W czerwcu premier podpisał „kodeks dobrych praktyk”. Dokument ten nakłada na spółki z udziałem Skarbu Państwa obowiązek zwiększania komponentu krajowego w kluczowych procesach inwestycyjnych. Działania te mają na celu uniezależnienie gospodarki od zewnętrznych łańcuchów dostaw oraz budowanie wewnętrznej odporności rynku.
Wdrażanie tych założeń zbiega się z przyjęciem przez rząd „Polityki zakupowej państwa na lata 2026–2029”. Dokument ten kładzie nacisk na rozwój konkurencyjności rodzimej gospodarki i stymulowanie dialogu między zamawiającymi a lokalnymi wytwórcami – w szczególności reprezentującymi sektor małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP).
Zagrożenie dla rynku stali i surowców: Głos branży wykonawczej
Menedżerowie zarządzający dużymi kontraktami zwracają jednak uwagę, że nadmierny protekcjonizm niesie ze sobą realne ryzyka operacyjne. Skupienie się wyłącznie na pochodzeniu kapitału niesie duże ryzyko przy tak ogromnej skali inwestycji jak Port Polska czy Kolej Dużych Prędkości. Może to doprowadzić do poważnej niewydolności bazy zaopatrzeniowej.
„Zbytnie zamykanie się na potencjał pozalokalny może sprawić, że przy wielkiej skali inwestycji, które planujemy, niestety rynek się zatka. Nie będzie dostępnych materiałów, nie będzie zdolności logistycznych i wydobywczych” – ostrzega Rafał Kański, dyrektor generalny Aldesa Polska.
Eksperci wskazują na konkretne zagrożenia:
- Wzrost kosztów produkcji: Ograniczenie możliwości importu kluczowych surowców strategicznych, takich jak stal, zmniejszy ich ogólną dostępność na rynku, co bezpośrednio przełoży się na wyższe ceny zakupowe.
- Bariery technologiczne: W przypadku projektów wysoce specjalistycznych, jak linie kolejowe dużych prędkości, polski przemysł nie posiada jeszcze odpowiednich tradycji i technologii. Konieczne jest więc dopuszczenie partnerstw i konsorcjów z doświadczonymi podmiotami zagranicznymi w celu transferu wiedzy.
Finanse i biurokracja: Główne hamulce dla sektora MŚP
Dla mniejszych i średnich producentów komponentów infrastrukturalnych barierą wejścia w duże projekty rzadko są same kompetencje techniczne. Jak podkreśla Marita Szustak, prezes Track Tec Construction oraz Izby Gospodarczej Transportu Lądowego (IGTL), kluczowym problemem pozostaje utrudniony dostęp do instrumentów finansowych. Branża postuluje o obniżanie przez zamawiających wysokości wadiów oraz zabezpieczeń należytego wykonania umowy (co wdrożyła już spółka PLK).
Równie istotnym wyzwaniem dla płynności planowania produkcji są opóźnienia administracyjne oraz brak przewidywalności w harmonogramach przetargów. Kumulacja zamówień w jednym czasie wywołuje paraliż formalny. Z danych GDDKIAs wynika, że w 2026 roku średnia długość postępowań przetargowych wydłużyła się z 11 do 15 miesięcy. Zakłady i wykonawcy masowo zaskarżają procedury przetargowe. Skutkiem tego jest lawinowy wzrost liczby odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) oraz skarg do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Zdaniem ekspertów jedyną drogą do efektywnego wykorzystania polskiego potencjału przemysłowego jest właściwe określanie przedmiotu zamówienia. Konieczna jest również profesjonalizacja struktur publicznych, aby nie burzyć zasad równej konkurencji.
Może Cię również zainteresować: Przemysł zbrojeniowy i rurociąg NATO. Inwestycje w Polsce