Firmy inwestujące w automatyzację i robotyzację bardziej odporne na koronakryzys
W Polsce na 10 tys. miejsc pracy przypadają 42 roboty, podczas gdy europejska średnia sięga 114 robotów, co pokazuje ogromny potencjał wdrażania automatyzacji na krajowym rynku. Bez tego trudno będzie utrzymać konkurencyjność polskiego przemysłu i przyciągać zagraniczne inwestycje.
Jak pokazała sytuacja związana z koronawirusem, firmy, które wdrożyły rozwiązania Przemysłu 4.0, w wyniku kryzysu ucierpiały najmniej. Co trzecie małe przedsiębiorstwo planuje w najbliższych latach robotyzacje, nie zawsze jednak wie, od czego zacząć. Inteligentne platformy pomagają zarządzać procesami przemysłowymi oraz je optymalizować.
– Do tej pory polski przemysł był głównie związany z montażem. W tej chwili coraz więcej wytwórców pojawia się na naszym rynku, co daje ogromny potencjał do tego, żeby automatyzować i robotyzować. W Europie Środkowej i Wschodniej pod względem robotyzacji wyprzedzają nas Czesi. Mimo że postrzegamy siebie jako nowoczesny kraj, to w skali europejskiej jeszcze jesteśmy manualnym zaściankiem – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Biznes Artur Pollak, prezes zarządu APA Group.
Z raportu Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR) wynika, że w polskim przemyśle na koniec 2018 roku na 10 tys. miejsc pracy przypadały 42 roboty. We wszystkich innych branżach to ok. 30 maszyn. Chociaż co roku obserwowany jest dynamiczny wzrost, to wciąż sporo brakuje nam do innych państw. Średnia dla Europy wynosi bowiem 114 robotów, a dla świata – 99. W rankingu wyprzedzają nas m.in. Słowacja i Czechy (ok. 135 maszyn na 10 tys. miejsc pracy) oraz Niemcy, gdzie wskaźnik ten przekracza 330. W Singapurze i Korei Południowej wynosi on odpowiednio 831 i 774.
