Bezpieczeństwo w przemyśle: ukryte koszty i ryzyka na hali - dlaProdukcji.pl

Wyszukaj w serwisie

Bezpieczeństwo w przemyśle: ukryte koszty i ryzyka na hali

Utrzymanie ciągłości procesów, minimalizacja przestojów maszynowych oraz terminowa realizacja planów produkcyjnych to codzienne priorytety kadry kierowniczej w przemyśle. Jak jednak wynika z najnowszego badania Koalicji Bezpieczni w Pracy „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2026”, pomiędzy zarządami a pracownikami hal produkcyjnych istnieje głęboka luka informacyjna. Rozbieżności w postrzeganiu realnych zagrożeń bezpośrednio rzutują na stabilność operacyjną i koszty funkcjonowania zakładów wytwórczych.

fot. iStock

Czytaj także: Nowa zimna wojna a łańcuchy dostaw. Jak zabezpieczyć firmę przemysłową w dobie sankcji i ceł?

Poważna luka informacyjna na linii zarząd–hala

Z danych zebranych w raporcie wyłania się obraz dwóch różnych rzeczywistości. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w zakładach dochodziło do zdarzeń potencjalnie wypadkowych. Takie incydenty, zwane tzw. near-miss, deklaruje aż 70% pracowników fizycznych. W tym samym czasie występowanie takich sytuacji zauważa zaledwie 41% przedstawicieli kadry zarządzającej.

Jeszcze większy rozdźwięk dotyczy zdarzeń o bezpośrednich konsekwencjach zdrowotnych i operacyjnych:

  • Poważne wypadki przy pracy: o ich zaistnieniu mówi aż 60% pracowników i jedynie 29% kadry kierowniczej.
  • Wypadki skutkujące urazem: potwierdza je 62% zatrudnionych na stanowiskach wykonawczych wobec 43% deklaracji osób zarządzających.
  • Incydenty wysokiego ryzyka (np. awarie, pożary, wycieki): rejestruje 58% pracowników i tylko 28% menedżerów.

Brak pełnego przepływu wiedzy na samą górę organizacji wynika m.in. z barier komunikacyjnych oraz tzw. zjawiska wąskiego gardła na poziomie mistrzów i brygadzistów, którzy wstrzymują raportowanie incydentów z obawy przed pogorszeniem statystyk. W efekcie strategiczne decyzje zarządcze zapadają w oparciu o wycinkowy obraz sytuacji.

Presja produkcyjna vs procedury BHP

Kluczowym problemem operacyjnym okazuje się bezpośredni konflikt między normami bezpieczeństwa a bieżącymi targetami produkcyjnymi. Niemal co czwarty badany (24%) – zarówno z poziomu kadry kierowniczej, jak i stanowisk wykonawczych – wprost przyznaje, że presja czasu, wydajności oraz konieczność dowiezienia celów biznesowych uniemożliwiają przestrzeganie procedur bezpieczeństwa.

Gdy tempo linii produkcyjnej rośnie, procedury zaczynają być postrzegane jako element spowalniający pracę. Pracownicy częściej niż osoby zarządzające zwracają uwagę na braki kadrowe i rotację (19% vs 11%) oraz organizację stanowiska pracy utrudniającą przestrzeganie zasad (19% vs 10%).

Ukryte koszty i procesowe ryzyka: problem prania odzieży

Niekontrolowane incydenty to nie tylko zagrożenie dla zdrowia załogi, ale również bezpośrednie koszty: przestoje linii technologicznych, konieczność organizowania nagłych zastępstw, uszkodzenia parku maszynowego oraz ryzyko kar i roszczeń.

Jednym z najbardziej newralgicznych procesów operacyjnych pozostaje model utrzymania wyposażenia. Raport ujawnia, że aż 43% przedsiębiorstw przemysłowych przenosi obowiązek prania odzieży ochronnej bezpośrednio na pracowników.

W warunkach domowych, bez kontroli parametrów detergentów i temperatury, certyfikowana odzież traci swoje właściwości barierowe. Zgodnie z normami producent określa dokładny limit cykli konserwacji (np. oznaczenie max 25x), po przekroczeniu którego materiał przestaje chronić pracownika. W razie wypadku niespełnienie tych standardów obciąża bezpośrednio pracodawcę, rodząc dotkliwe konsekwencje prawne i finansowe.

Może Cię również zainteresować: Technologia przetapiania laserowego warstw wierzchnich metali

Źródło: Koalicja Bezpieczni w Pracy

Poznaj nasze serwisy

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.